• Blog
    • Biblioteka
  • Trochę historii
    • Dwór w literaturze
  • Ziemiański styl
    • Zwykli ziemianie
    • Dzieciństwo i młodość
    • Życie codzienne .... >
      • ....i niecodzienne
      • Romanse, plotki i skandale
    • Savoir vivre
    • Tradycje w majątku ziemskim
  • We dworze
    • Rok w życiu pani na dworze
    • Spiżarnia >
      • Trunki
    • Kuchnia
    • Ogród >
      • Kwiaty i rabaty
    • Wnętrza i sprzęty
  • Majątek ziemski
    • Cztery pory roku w majątku ziemskim
    • Konie, psy i .....
    • Ptactwo różne
    • O lasach >
      • O zwiarzętach dzikich
      • O polowaniach
    • O polach i łąkach
    • O sadach
  • Wojaże
    • Rzemiennym dyszlem
    • Podróże dalekie

ziemiańskie klimaty

 

Lato w Serbinowie

8/29/2019

0 Comments

 
Picture"Krajobraz letni" Malecki Władysław (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie)
"A lato było tego roku w istocie nadzwyczajne. Słońce od wschodu do zachodu jaśniało na nieskalanym niebie, od paru tygodni najlżejszy wiatr nie poruszał listowiem. Gorące, ciche dnie i gorące, ciche noce zdawały się nie toczyć, a trwać nieruchomo nad Serbinowem. Woda w stawach opadła, ptaki zamilkły, świerszcze tylko dźwięczały bez przerwy, a ludzie brązowieli od słońca. Wszyscy wiedzieli kładąc się spać, że nazajutrz i co dzień powita ich ten sam błękit oślepiający, ten sam upał i blask.
(...)
Znajdowali się teraz na dróżce wiodącej przez żółknącą zieleń buraków do strumienia. Mieli przed sobą ścianę olbrzymich dębów, klonów i lip rosnących w pobliżu wody. Pomiędzy świeżymi jeszcze liśćmi drzew mieniła się drgająca złota i rubinowa pożoga.
- Wspaniały zachód - rzekła szeptem pani Barbara.
- Tak - potwierdził Bogumił Niechcic.
Pani Barbara odurzyła się blaskiem wieczornej pogody, niby kielichem wina. Świat wydał jej się wprost niebywale piękny. W życiu bywają noce i bywają dnie powszednie, a czasem bywają też niedziele. Rzadziej się to zdarza niż w kalendarzu, jednak tym razem niedziela zdaje się nadchodzić dla ich domu. Nie wiadomo, jak długo to potrwa.
- Może wkrótce - myśli pani Barbara - znów się wszystko skotłuje, ale na razie można troszeczkę wytchnąć.
I serce jej się ucisza. Gdy wracali ze spaceru, na dworze zaczynało już szarzeć. Od podwórza słychać było opieszałe kotłowanie się ludzi, którzy przyszli z roboty. Brzęczały łańcuchy, skrzypiał niemrawo żuraw. Jedni wołali, żeby dzwonić do doju, drudzy rozmawiali ze sobą kłótliwie, mówili, że drabinę od góry z sianem ktoś zabrał i że
źrebaki idą, żeby nie stać i nie gadać tam o drabinie, tylko otworzyć drzwi do stajni. Zachód wróżył pogodę, ale od wschodu zbierały się chmury i zasnuwały niebo. Zaroślami wstrząsały od czasu do czasu przelotne dreszcze zbierającego się wiatru.
Znalazłszy się w domu, usiedli jeszcze na chwilę w pokoju Bogumiła i czekając na podanie kolacji palili papierosa."
Maria Dąbrowska "Noce i dnie"

0 Comments

Wszystkie piękne panie czyli ciąg dalszy plotek Juliana Wieniawskiego o sąsiadach (3)

8/22/2019

0 Comments

 
PictureIlustracja - Rycina z modą z przełomu lat 1850-tych i 1860-tych ze światowych katalogów (ze zbiorów Metropolitan Museum)
"Dziedzic Myśliborza, p. Piotr Pągowski, gospodarz zawołany, był ojcem jednej z najpiękniejszych panien, jakie kiedykolwiek znałem, panny Salomei (późniejszej Kazimierzowej Mieleckiej). Jej wdzięk niewysłowiony i klasyczna uroda stały się powodem strasznego pojedynku w tamtych stronach, między Stefanem Cassiuszem plenipotentem i administratorem dóbr Gosławskich, a p. Edmundem Domańskim z Kurdwanowa, który tam do Konina na karnawał przyjechał. Pierwszy, człowiek niezwykłej urody i rozumu, padł od pierwszego zaraz strzału, a śmierć ta wywołała powszechne oburzenie i żal całej okolicy, która nieboszczyka szanowała i zasługi jego ceniła, oburzenie było tern więcej uzasadnione, że powodem pojedynku był błahy kwiatek, który panna Salomeą ofiarowała Cassiuszowi, a którego on na żądanie p. Domańskiego oddać naturalnie nie chciał.
(...) Nad samą granicą Księstwa Poznańskiego, tuż pod Słupcą, nad dużą przestrzenią wody, stawem czy jeziorkiem, wśród pięknego ogrodu rozłożył się szeroką wstęgą dwór i zabudowania Młodojewa. Była to siedziba zacnej, nad wyraz miłej i szanowanej powszechnie wdowy pani Gościmskiej, która, wychowując dwie dorodne córy i trzech jak świece prostych pięknych chłopców, prowadziła dom na stopie nie zbytkownej, ale dostatniej i dystyngowanej, czego kobiecie wdowie nikt za złe brać nie mógł. Ile razy
interesy sprzedaży zboża prowadziły mnie za fornalkami do Słupcy, tyle razy o ten dom gościnny zawadzić musiałem. Czas biegł nam niespostrzeżenie na muzyce, wesołej rozmowie o sprawach bieżących lub sąsiedzkich, i zawsze jak najmilsze wywoziłem stamtąd wspomnienia. (...)
Wracając z Młodojewa do Gór, zawadzałem często o wieś Biskupie, rezydencyę miłej i poczciwej sąsiadki, pani Anastazowej Karnkowskiej, która we wdowieństwie stosunkowo młode jeszcze lata spędzała. Pan Bóg ją dotknął nadto ciosem bolesnym, zabierając jej syna, jedynaka, Adasia, największą biednej wdowy chlubę i pociechę. Córka jedynaczka, pełna urody i niewieściego wdzięku, choć miała wcale dobrą patryę w sąsiedztwie zdecydowała się jednak później wyjść za mąż do Księstwa Poznańskiego za człowieka młodego i przystojnego, lecz niestety, mało obrotnego, który przez niefortunne spekulacye śliczny majątek wraz z pałacową rezydencyą utracił. Zacna ta jednak i pełna energii pani, ocaliwszy część swego posagu dość znaczną, oszczędnością i pracą umiejętną, zdołała zapewnić obojgu przyzwoite utrzymanie. (...)"
(Fragment wspomnień Juliana Wieniawskiego z przełomu lat 1850-tych i 1860-tych)

0 Comments

Czas żniw

8/15/2019

0 Comments

 
Picture"Żniwa" Włodzimierz Tetmajer (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie)
"Gadał Chwedor dłużej, aż wjechano na grobelkę. Droga była sucha, ale kłody wystawały zewsząd, a dziur po wiosennych roztopach jeszcze nie zasypano, więc należało uważać. Chwedor do koni się zwrócił, a Jadwisia oparła się o poduszki faetonu i rozglądała się dokoła. Łąka zielona, olbrzymia ciągnęła się z obu stron drogi, jak okiem sięgnąć. Nic nie przerywało monotonności widoku, oprócz lasu sosnowego, który czerniał długą linią na horyzoncie, i grobli, położonej, jak ogromna kładka na łące. Niebo bez chmurki rozciągało się nad ziemią, jak kopuła błękitna, i na końcu widnokręgu zlewało się z nią, łączyło w jedną mglistą linię, roztapiając błękit swój w jej zieloności. Pomimo swego obszaru, zamknięty to był świat, odosobniony i cichy. Słońce nawet, chociaż jasno świeciło, miało blask odrębny jakiś, białawy, jakby promienie jego przychodziły z za mlecznej szyby. I barwy też były inne, łagodne, niepewne, roztopione i mleczne, jakby przesiąkłe białą farbą, wyblakłe i mgliste. Nie było tu ostrych konturów, ani twardych linii, cień rzucony był niebieskawy. Sosnowy las nawet zdawał się przysłonięty jakąś białą krepą. Zdała na ługach ciemniały złożone już stogi siana. Gdzieniegdzie pracowały gromadki kosarzy, szli wolno długą linią, świecąc białemi plamami koszul i błyskając żeleźcami kos. Ginęli w przestrzeni olbrzymiej, jakby cząstki składowe jej wielkości, jak drobne żyjątka, dostrzegalne zaledwie. Po ługach bujał wiatr ciepły i pachnący, nic mu nie tamowało rozpędu.
Wjechano do lasu. Zielono tam było, ciemno i świeżo. Sosny, słońcem przygrzane, wypuszczały pachnącą ciecz swoją. Trawy i zioła kwitły. Nad głowami kołysała się czarna koronka gałązek i igiełek, a na żółtych, wyniosłych pniach słońce kładło plamy złote i różowe. Las mienił się przeróżnemi barwami, tworzyła się plątanina świateł i cieni, a po wierzchołkach drzew, szumiąc, przechodził wiatr. Zdawało się Jad wisi, że minęły wieki, jak nie widziała tych stron, jak nie oddychała tern powietrzem wilgotnem i pachnącem. Pierś jej rozszerzała się z lubością i chwytała chciwie zapachy i tchnienia swej rodzinnej ziemi. Patrzała wokoło ciekawie i uśmiechała się. Wiedziała dobrze, że nie piękność okolicy ją zachwyca, ale czuła, że i w najpiękniejszem otoczenia nie będzie jej tak miło.
Za lasem ciągnęły się pola włościańskie, a na nich wązkiemi pasami leżały obok siebie wszelkie rodzaje zasiewów. Więc obok zielonych kartofli srebrzyła się gryka, len dojrzewał, powiewały zagony, owsem zasiane, złociły się jęczmiona i prosa stały ciemną ścianą. A tu i owdzie wielkiemi latami świeciły ścierniska, na których kobiety wiązały ostatnie snopy. Deszcz groził, więc pospiesznie zwożono żyto do zagród. Był ruch na zżętych zagonach, ogień z patyków i gałązek tlił się powoli, a przy nim bawiły się dzieciaki. Czerwone spódnice kobiet, jak maki wyglądały wśród dojrzałych kłosów. Podawały one do góry snopy ciężkie, powrósłami je wiązały, a u brzegu stały wozy, zaprzężone w siwe woły, i ładowano na nie plon; skrzypiąc, powoli szły drogą pełne wozy ku wsi. Czasem leciała przez pola pieśń przeciągła, tęskna i, urwana, milkła. W górze pod słońcem skowronki dzwoniły."
Emma Dmochowska "Panienka"

0 Comments

W lesie i za oknem ziemiańskiego dworu (w sierpniu).

8/8/2019

0 Comments

 
Picture"Sierpień" Rapacki Józef (za pośrednictwem Polona.pl)
Z kalendarza staropolskiego na rok 1930
Co się dzieje [w sierpniu] w przyrodzie?
Zakwitają rośliny jesienne: wrzosy, mikołajki, dziewięciorniki, goryczki, w ogrodach malwy, astry, czarnuszki, piwonje, rezedy.
Dojrzewają,: borówki, jeżyny, jarzębiny.
Odlatują: kania rdzawa, słowik rdzawy, świstówka, wilga, jerzyk, trzclnlak, rybołówka, bocian.
Wolno polować na: dziki, wilki, sarny-kozły, cietrzewie-koguty (od 15), pardwy, jarząbki, kuropatwy, przepiórki, baźanty-koguty, (od 15) całe ptactwo błotne I wodne, dzikie gołębie oraz wszelkie drapieżniki
Na niebie: Wenus widoczna jako gwiazda wieczorna przez pół godziny, Jowisz I Saturn widoczne wieczorem coraz krócej.

Przysłowia [na sierpień].
Lekarstwo często nie służy -w sierpniu, jeśliś zdrów i duży, nie skąp sobie, nie cierp głodu, wypij spory kufel miodu.
Z sierpem w ręku witać sierpień: wiele uciech wiele cierpień.
W sierpniu wszelki zbytek nie idzie w pożytek.
Na święty Wawrzyniec dostaje kapusta wieniec. A od Tadeusza dostaje kapelusza.


0 Comments

Proza życia na majątku ziemskim (sierpień)

8/2/2019

0 Comments

 
Picture
Poradnik gospodarski na Sierpień.  (z kalendarza staropolskiego na rok 1930)
W gospodarstwie. Kończyć zbiórkę zbóż i zwózkę tychże. Ścierniska przy pokładać natychmiast i siać w dalszym ciągu zielone nawozy oraz rzepę ścierniskową. Także najodpowiedniejsza pora jest do siewu mieszanek na wczesną wiosenną paszę. Z końcem miesiąca orać pod oziminy oraz młócić i czyścić pszenicę i żyto pod siew jesienny. Kosić koniczyny i potrawy wcześnie, póki pogoda sprzyja, gdyż później trudno wysuszyć, a nadto łodygi szybko drewnieją i tracą na wartości. Świeżego ziarna nie dawać zwierzętom lub bardzo ostrożnie i w małych dawkach, gdyż to łatwo powoduje różne zaburzenia żołądkowe,
kolki i t. p.
W sadzie. Zamawianie w szkółkach drzewek do jesiennego sadzenia. Zbiór letnich grusz i jabłek na tydzień lub 10 dni przed dojrzeniem.
W pasiece. Zbadać stan zapasów miodu w pniach, zbyteczną ilość usunąć i dodać tym pniom, które nie mają dostatecznego zapasu. Układać gniazda do zimowli. Strzec pasieki przed napadami. Sycić miody pitne. Wszelkie roboty w pasiece wykonywać szybko i wystrzegać się pozostawiania w pasiece plastrów,
rozlewania miodu, gdyż to powoduje napady.

Ilustracja "Portret mężczyzny" Eugeniusz Kazimirowski  (ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie)


0 Comments
    Prowincja w kolorze sepii czyli o obywatelach ziemskich, ich dworach oraz okolicy we wspomnieniach, literaturze i czasopismach z epoki

    Ziemiańskie klimaty
    FACEBOOK

    Archives

    May 2020
    April 2020
    March 2020
    February 2020
    January 2020
    December 2019
    November 2019
    October 2019
    September 2019
    August 2019
    July 2019
    June 2019
    May 2019
    April 2019
    March 2019
    February 2019
    January 2019
    December 2018
    November 2018
    December 2017
    November 2017
    October 2017
    September 2017
    August 2017
    July 2017
    June 2017
    May 2017
    April 2017
    March 2017
    February 2017
    January 2017
    December 2016
    November 2016
    October 2016
    September 2016
    August 2016
    July 2016
    June 2016
    January 2016
    December 2015
    November 2015
    October 2015
    August 2015

    RSS Feed

    W kolażu na szczycie strony wykorzystano obrazy XIX wiecznych malarzy polskich;
    Wincentego Kasprzyckiego "Pałac w Natolinie", Wincentego Wodzinowskiego "Koncert domowy", Juliusza Kossaka "Scena z polowania w Radziejowicach", Franciszka Streit "Przerwa na posiłek"
Powered by Create your own unique website with customizable templates.
Photos from Kurt:S, torbakhopper, gizmo-the-bandit