• Blog
    • Biblioteka
  • Trochę historii
    • Dwór w literaturze
  • Ziemiański styl
    • Zwykli ziemianie
    • Dzieciństwo i młodość
    • Życie codzienne .... >
      • ....i niecodzienne
      • Romanse, plotki i skandale
    • Savoir vivre
    • Tradycje w majątku ziemskim
  • We dworze
    • Rok w życiu pani na dworze
    • Spiżarnia >
      • Trunki
    • Kuchnia
    • Ogród >
      • Kwiaty i rabaty
    • Wnętrza i sprzęty
  • Majątek ziemski
    • Cztery pory roku w majątku ziemskim
    • Konie, psy i .....
    • Ptactwo różne
    • O lasach >
      • O zwiarzętach dzikich
      • O polowaniach
    • O polach i łąkach
    • O sadach
  • Wojaże
    • Rzemiennym dyszlem
    • Podróże dalekie

ziemiańskie klimaty

 

Grzybobranie

10/20/2017

0 Comments

 
Zbieranie grzybów było nierozerwalnie związane z jesienią na ziemiańskim dworze......
Picture
"Martwa natura z grzybami" Jan Chrucki (za pośr wikicommons)
"Grzybów było w bród. Chłopcy biorą krasnolice,
Tyle w pieśniach litewskich sławione lisice,
Co są godłem panieństwa: bo czerw ich nie zjada,
I dziwna, żaden owad na nich nie usiada.
Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,
Którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
Wszyscy dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy
I mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy,
Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory,
Czy zimą. Ale Wojski zbierał muchomory.

Inne pospólstwo grzybów, pogardzone w braku
Dla szkodliwości albo niedobrego smaku,
Lecz nie są bez użytku: one zwierza pasą
I gniazdem są owadów i gajów okrasą.
Na zielonym obrusie łąk, jako szeregi
Naczyń stołowych sterczą: tu z krągłymi brzegi
Surojadki srebrzyste, żółte i czerwone,
Niby czareczki różnym winem napełnione;
Koźlak, jak przewrócone kubka dno wypukłe,
Lejki, jako szampańskie kieliszki wysmukłe,
Bielaki krągłe, białe, szerokie i płaskie,
Jakby mlekiem nalane filiżanki saskie,
I kulista, czarniawym pyłkiem napełniona
Purchawka, jak pieprzniczka; zaś innych imiona,
Znane tylko w zajęczym lub wilczym języku,
Od ludzi nieochrzczone; a jest ich bez liku.
Ni wilczych, ni zajęczych nikt dotknąć nie raczy;
A kto schyla się ku nim, gdy błąd swój obaczy,
Zagniewany, grzyb złamie albo nogą kopnie:
Tak szpecąc trawę, czyni bardzo nieroztropnie".
Adam Mickiewicz, "Pan Tadeusz"
0 Comments

2918 kilometrów na koniu (lata 1920-te)

10/10/2017

0 Comments

 
Picture"Konie w stajni" January Suchodolski (za pośr wikicommons)
Prawie 100 lat temu pewien ziemianin postanowił wybrać się na konną wycieczkę po bliższej i dalszej okolicy. Swoje wrażenia z przygotowań jak i samej wycieczki następnie starannie spisał. Poniżej jak przygotowywał do wycieczki swojego towarzysza podróży, a zarazem niezawodny środek transportu czyli konia.

"Zeszłego roku odbyłem konne wycieczki po naszym kraju na dystansie 1421 kilometrów — nie zamiar pobicia tego rekordu, bo to nie był żaden szczególny rekord, ile raczej pragnienie poznania jeszcze innych stron Polski, jej ludności, zabytków, przyrody (...) zachęciło m nie do odbycia nowych, cokolwiek dłuższych wycieczek; konna jazda ma swoisty urok i łatwiej dotrzeć do różnych ciekawych zakątków konno niż koleją żelazną lub samochodem, zaś w obecnych warunkach flinansowo przystępniejsza. Zawstydzała mnie myśl, że znam większą, część Europy, zaś kanton Graubunden w Szwajcarji nawet względnie dokładnie a nie znam własnego kraju!
Wypadło pożegnać się ze staruszką, wierną towarzyszką zeszło rocznej podróży, a dosiąść czteroletniej klaczy pełnej krwi własnego chowu, karo-gniadej „Jedynka” po Panther (Dark Ronald – Panik po Ard Patrick), od F ala II po Bob od Neck or Northing, średniego w zrostu, rasowa, w typie Ard Patricka, angielskiego derbisty; grzyw a jedwabista — oznaka szlachetności, ogon bardzo długi, obfity i pu szysty - oznaka siły; występowała nie bez powodzenia na wyścigach w Poznaniu i Bydgoszczy, mimo to wydawała się za młoda na tak daleką podróż; ufałem w dzielność i wytrzymałość, jaką się odznacza pełna krew angielska ponad wszystkie inne rasy i nie zawiodłem się, wątpię, by na koniu krwi arabskiej o osławionej „wytrzymałości” możmaby było osiągnąć przybliżony wynik.
Przygotowywałem klacz; od wiosny, odbywając kilka razy w tydzień spacery po własnym majątku od 20 do 30 kilometrów dziennie wolnym kłusem i bardzo posuwistym stępem — takie tempo najlepiej wyrabia muszkuły; jadła stale po 6 kg owsa ma dzień.

W podróży należało oczywiście zażywać klaczy bardzo ostrożnie, wykorzystywać od kłusa każdy odpowiedni teren a zwalniać do stępa, nawet ma najkrótszym odstępie nierównej drogi; taka miękkość drogi jest pożądana, by ucho nie słyszało uderzeń kopyt w kłusie; starannie omijać napotykane kamienie na pozór nawet miniej widoczne, unikać potykania się; koń o dobrych rozumie się nogach z płaskim angielskiej rasie właściwym chodem potyka się najczęściej z własnej nieuwagi, ale nieraz też z winy jeźdźca, który mógł i powinien był to uprzedzić poruszeniem wodzy lub dotknięciem łydkami, zwłaszcza jeśli zna dobrze sposób poruszenia się swego konia. Bywają, konie mające jakby szczególną zdolność wynalezienia każdego kam ienia na drodze i stąpnięcia nań, co jest bardzo niecierpliwiące. - Częste potykanie się na dłuższym dystansie, osłabia siłę odnoży i swobodę łopatek tem zmęczonych.
Niemniej ważnem jest odżywianie i pojenie.
W upalne dnie poiłem klacz kilka sekund w napotykanych strumieniach, ale tylko przez wędzidło, to znaczy nie zdejmując tręzli; na popasach dodawałem do wiadra wody garść otrąb pszennych przyczem koń pije wolniej i z smakiem; „krzepiłem” też klacz cukrem kostkowym,.
Po zdrowem parsknięciu i po spokojne m przejściu obok przedmiotu mogącego budzić przestrach nie szkodzi poklepać w myśli nagrody i zachęty; koń to takie rozumne stworzenie i tak chętnie przywiązuje się do swego stałego a delikatnego jeźdźca, tak dobrze zna głos jego i rękę. Polecania godnym, jest zaopatrzenie się w małą apteczkę podróżną zawierającą: amonjak, jodynę, krople Inoziemcowa, laurowe i walerjanowe, fluid, wodę Burowa, bandaże i watę — nie radzę tylko umieszczać zapasów jadalnych obok środków leczniczych, gdyż zdarza się, że flaszeczka się stłucze, zaś butersznyty na smaku walerjanowym, jak to sprawdziłem , nie są apetyczne.
(…)"


Paweł Popiel “2918 kilometrów na koniu – Wycieczka sportowo – krajoznawcza w dorzeczu Wisły, Sanu, Bugu, Wieprza, Skawy, Styru, Nidy, Prosny, Warty, Brdy, Noteci i Pilicy”


0 Comments

Październik w życiu pani na dworze

10/1/2017

0 Comments

 
Picture
Jest to miesiąc najważniejszej pracy około działu kobiecego gospodarstwa. Im dłużej warzywa w ziemi, a owoce na drzewach dojrzewają tern lepiej, jednak nie należy zwlekać zbytecznie i z początkiem miesiąca kopać wszystko. Zimowe owoce jako i gruszki jesienne zbierać i chować. Warzywa im później tem lepiej układać w kopczyk w piwnicy (patrz 1). Kartofle do piwnic sypać i zaraz w początku miesiąca wieprze do karmnika wsadzić dla zużytkowania drobnych kartofli na wypas, karmić się powinny od 6 do 8 tygodni, aby na święto Bożego Narodzenia były gotowe wędliny. W połowie miesiąca trzeba się zająć zaopatrzeniem domu i mieszkania przeciw zimnu, pokoje oczyszczać gruntownie z kurzu, pajęczyny. .Ściany ocierając płótnem suchym obwiązanem na szczotce, pokoje myć, zaprawiać już na półrocze zimowe, okna oklejać, klajstrem i papierem, co najlepiej bo zimna nie przepuszcza, mchu nie kłaść bo prędko żółknie, lepiej piasek i watę osypaną krajaną kolorową włóczką. Kwas siarczany stawiać za oknem żeby nie zamarzały. Do futer w początku miesiąca zajrzeć czy są w dobrym stanie, gdyż wszelka przeróbka dobrze będzie zrobiona jeżeli swobodnie w wolnym czasie, gdy jeszcze mrozy nie są za pasem, bo wtedy i o kuśnierza trudniej i wszystko drożej. W ogóle wszelkie przysposobienie garderoby na zimę powinno mieć miejsce w październiku. Letnie suknie i wszelkie kolorowo perkale których się już w zimie używać nie będzie sprać w wodzie z mydłem, białe, lub jeszcze mocno zfarbkować i bez krochmalenia, aby nie zżółkły i schować na zimę do kufrów.
Gęsi karmić pośladem zboża, owsa i jęczmienia, przez 3 tygodnie, w czwartym bić, skubać, oddzielając puch od pierzy i urządzać półgęski; galarety, czarniny i t. d.

Kalendarz na rok 1876. Kolenda dla gospodyń przez autorkę 365 obiadów. Lucynę Ćwierciakiewiczową
ilustracja Jesień - Teodor Axentowicz (za pośr wikicommons)



0 Comments
    Prowincja w kolorze sepii czyli o obywatelach ziemskich, ich dworach oraz okolicy we wspomnieniach, literaturze i czasopismach z epoki

    Ziemiańskie klimaty
    FACEBOOK

    Archives

    May 2020
    April 2020
    March 2020
    February 2020
    January 2020
    December 2019
    November 2019
    October 2019
    September 2019
    August 2019
    July 2019
    June 2019
    May 2019
    April 2019
    March 2019
    February 2019
    January 2019
    December 2018
    November 2018
    December 2017
    November 2017
    October 2017
    September 2017
    August 2017
    July 2017
    June 2017
    May 2017
    April 2017
    March 2017
    February 2017
    January 2017
    December 2016
    November 2016
    October 2016
    September 2016
    August 2016
    July 2016
    June 2016
    January 2016
    December 2015
    November 2015
    October 2015
    August 2015

    RSS Feed

    W kolażu na szczycie strony wykorzystano obrazy XIX wiecznych malarzy polskich;
    Wincentego Kasprzyckiego "Pałac w Natolinie", Wincentego Wodzinowskiego "Koncert domowy", Juliusza Kossaka "Scena z polowania w Radziejowicach", Franciszka Streit "Przerwa na posiłek"
Powered by Create your own unique website with customizable templates.
Photos from Kurt:S, torbakhopper, gizmo-the-bandit